Aktualności

11.03 – XXXIV Kapituła Prowincjalna – homilia ojca Bernarda Altera OSB

Trzeci dzień obrad Kapituły Prowincjalnej uświetniła Msza Święta, którą odprawił i podczas której homilię wygłosił ojciec Bernard Alter OSB. W swoim poruszającym nauczaniu wskazał on na prymat ducha nad sztywną literą prawa, na rzecz żywej Ewangelii miłosierdzia. Podkreślił, że bonifrater i współpracownik we współczesnym świecie powinien być „żywą ofiarą”, która przekracza ramy przepisów i godzin pracy, by w każdym potrzebującym dostrzec głos samego Boga.

Poniżej publikujemy pełną treść wygłoszonej homilii.

Droga Rodzino Szpitalna Świętego Jana Bożego, 

Bardzo ważne czytania biblijne przeznaczył Kościół na środę trzeciego Wielkiego Postu,  a tym samym na obrady waszej Kapituły.

Kazanie na Górze, którego fragment słyszeliśmy (Mt 5,17-19), to program życia dla wyznawców Chrystusa. Jest on jednak czymś więcej, niż teoretycznym wykładem, więcej niż kodeksem etyki zawodowej, regulacją zewnętrznych zachowań, czy też pewnych zabezpieczeń. Jezus autorytatywnie ukazuje nowy, duchowy wymiar swojego Królestwa. Posługuje się przy tym wyrażeniem, które bardzo łatwo uchodzi naszej uwadze. Pan Jezus mówi: „Ja wam powiadam”, a to oznacza, że nauczanie Jego odtąd jest obowiązujące. 

Kazanie na Górze słuchacze odebrali z wielkim podziwem. Byli zdumieni słowami Chrystusa. „Nikt tak jeszcze nie przemawiał” (J 7,46). Było to coś, co rzeczywiście chwytało ich za serce. Kazanie na Górze, to nic innego jak obraz życia samego Pana Jezusa, który nas zaprasza do wspólnoty z Nim. Odtąd Jego słowa stają się obowiązującą normą postępowania.

Jezus miał przed sobą ludzi umęczonych przepisami Prawa. On patrzy na ich uciemiężenie i bierze w obronę wszystkich obciążonych, zepchniętych na bok, poranionych, chorych, ażeby ukazać oblicze Ojca pełne miłosierdzia. Ojca, który ma myśli pokoju, a nie udręczenia. Dobra Nowina,  Ewangelia to ukazanie miłości Boga dla człowieka, Jego wejścia w trud życia człowieka. On patrzy inaczej na pogubienie się człowieka, na bezsens przepisów. 

W Starym Testamencie, kiedy człowiek zgrzeszył, zabił za to owcę jako ofiarę przebłagalną i wszystko było uregulowane. To jest – patrząc dziś na takie postępowanie – troszkę makabryczne i śmieszne. Człowiek zgrzeszył, a zwierzę musiało za to zapłacić swoim życiem. Jednocześnie Pan Jezus mówi, że nadaje Prawu głębsze zrozumienie, nową treść, nowy sens, nowy wymiar. Pan Jezus ukazuje normę doskonalszą. Samo Prawo nie zostaje zniesione, lecz zmienia się jego rola. Prawo zachowuje swój status objawionego Słowa Bożego. Jednak uczniowie mają teraz zachować Prawo w sposób uwzględniający, jak zostało ono zinterpretowane przez Chrystusa. „Zaprawdę powiadam wam”. Chrystus wprowadza nową normę, przekształca sztywną literę prawa, właściwą dla faryzeuszy i uczonych w piśmie. Duch wypełnia bezduszność litery. Następuje uwewnętrznienie litery.

 Konkretyzując i przekładając na nasze czasy, na naszą sytuację szpitalną, można powiedzieć, że już od tej pory nie litera rządzi nami. Nie litera, ale duch. Nie zegar obwieszczając zakończenie dyżuru, ale wołanie o pomoc, o usłużenie choremu. W naszej Regule, święty Benedykt pisząc o furtianach, mówi o tym, jaki powinien reagować brat, jeśli ktoś przyjdzie do klasztoru w nieodpowiednim czasie. Furtian powinien wtedy odpowiedzieć: „Deo gratias”, bez wymówek być usłużnym, bo to Chrystus przyszedł. To czyni nas wolnymi, a nie niewolnikami prawa. Czas nie należy do mnie. Nie mogę mówić, ja teraz mam prawo do odpoczynku, zabarykaduję się, nie ma mnie. To nie ta droga. 

Starzy mnisi nazywają taki sygnał pukającego o pomoc, głos Boży, vox Dei. Przekroczyć literę prawa, aby wypełnić prawo miłości, wypełnić prawo, które daje nam Chrystus. To jest ta różnica między starym Prawem a nowym Prawem danym przez Chrystusa. 

Na ten temat moglibyśmy z Ojcem Prowincjałem długo mówić. Jego doświadczenie w Nazarecie, także i moje, 25-letnie doświadczenie pobytu wśród Żydów, dało nam możliwość dotknięcia przepisów litery starotestamentalnej. To nam pomogło lepiej zrozumieć tragedię, w której Chrystus ciągle mówił o nowym Prawie, ale wśród ówczesnych autorytetów wykładni przepisów nikt nie chciał przyjąć Jego nauki. W końcu Pan Jezus powiedział, że nie można wlać tego wina do starych bukłaków, i płakał nad Jerozolimą, został niezrozumiany, odrzucony, osamotniony. Przegrał niejako swoje życie jako Nauczyciel. To Duch Święty nauczył nowy Lud Boży całej Prawdy.

Mimo, że dotykamy takiej bardzo zasadniczej różnicy między starym a nowym Prawem, Żydzi patrzą na nas z oczekiwaniem, a nawet z podziwem. Chociaż Zachód ulega neopogaństwu, dechrystianizacji, to jednak korzenie naszego prawa są zdrowe, a to się wyraża między innymi wtedy, kiedy dotykamy takiej sytuacji, gdy człowiek jest w potrzebie. Wtedy Żydzi są ograniczeni przepisami prawa, a my jesteśmy wolni, bo Miłość rzuca światło na skostniałe przepisy. W Starym Prawie nie ma wczucia się w sytuację, są na wszystko paragrafy, a wtedy nie ma miejsca na przebaczenie, szukanie kompromisów, zapomnienie krzywd, szukania dialogu, pokojowej koegzystencji. Wy macie zupełnie inne przepisy, które się różnią od naszych – słyszymy od Żydów. 

Dla mnie takim przykładem będą wszelkiego rodzaju instytucje kościelne, które w Ziemi Świętej nie patrzą na zakazy starotestamentalne. Myślę o Szpitalu św. Ludwika, w którym są francuskie siostry św. Józefa – opiekują się chorymi, którzy są dotknięci chorobą stygmatyzującą. Siostry Salwatorianki w Emaus opiekują się starszymi kobietami, które są już bez środków do życia. Rodzina się ich pozbywa, bo są pasożytami, są bezużyteczni i siostry takie osoby przygarniają, dają im godność, dom, bezpieczeństwo, a wtedy, podziwiają ci wszyscy, którzy nie są chrześcijanami, widząc siłę litery Ewangelii.

Co Pan Jezus rozumiał poprzez nadanie tej literze nowego wymiaru? On ożywia to, co nie jest duchowe. 

Patrzę także i na waszą Wspólnotę w Nazarecie, w waszym szpitalu, który od 120 lat jest miejscem pomocy dla wszystkich potrzebujących. Bracia pracują bez wynagrodzenia, jako wolontariusze „u siebie”, bo brak w wizie pozwolenia na pracę zmienia ich status prawny. Mimo to Bracia nie zamykają się w klauzurze, są aktywni w szpitalu, wioząc pacjentów na badania, do terapii. Pomagają tam, gdzie inni nie mają czasu, zajmują się człowiekiem, gdy inni nie potrafią. Oni dotykają biedy człowieka i świadczą dobro. To jest piękne świadectwo! Ponieważ byłem kilkakrotnie jako tłumacz podczas wizytacji kanonicznej, miałem niejako wgląd w wasze życie i wiem, o czym mówię. To jest coś, co wywołuje podziw, jak wielka jest moc nauki Chrystusowej. Mówią inni wprost: wy macie to, czego my nie mamy. 

List do Hebrajczyków, w 12 rozdziale mówi, ze jesteśmy otoczeni chmurą świadków. Parafrazując, autor listu pisze: musisz być wytrwały i cierpliwy w znoszeniu cierpliwości, wówczas będziesz dojrzewać w wierze. Świadkowie to ci, co zrozumieli literę nauki Chrystusa. Jesteśmy otoczeni przez świętych, w przeszłości i w teraźniejszości, w wyjątkowy sposób. Tu dotykamy litery Nowego Testamentu. Patrzymy dziś na tych, którzy w tej chmurze światków są nam szczególnie bliscy. Bardzo się ucieszyłem, patrząc na rozkład jazdy Kapituły, ze dzisiejszy dzień poświęciliście świętemu Ryszardowi Pampuriemu. Ten młody lekarz, bonifrater, który mimo, że miał bardzo słabe swoje zdrowie, patrzył na innych, nie na siebie. Ograniczenia zdrowotne nie były przeszkodą, żeby udzielić ofiarnej pomocy  innym. Święty Ryszard zrozumiał cały wymiar waszego charyzmatu bonifraterskiego. On jako lekarz nie ograniczył się do wypisywania recept, on był dla chorych dostępny bez żadnych ograniczeń czasowych. Umierał w 1930 roku w 33. roku życia. Wystarczyło sześć lat bonifraterskiej służby, aby dojrzał do świętości, do chwały ołtarzy. To jest moc Ewangelii.

Jesteśmy otoczeni chmurą świadków, obłokiem świętych. Także wśród nas, ilu jest anonimowych takich wielkich świadków Chrystusa? Proszę zwrócić uwagę, że dziś nie chodzi o wierzących. Dziś chodzi o świadków. Bo wierzący, to jest ten, kto ma wszystko poustawiane w głowie. A świadek to jest ten, który jest gotów oddać życie. I Pan Jezus nie powiedział: będziecie wierzącymi, ale: bądźcie świadkami. Jesteście świadkami waszego charyzmatu,  jako jedna Szpitalna Rodzina. Myślę o waszych braciach, którzy podczas eboli oddali życie, ażeby być z tym chorym człowiekiem, aż do końca. To jest wielkie świadectwo, namacalne dotknięciem samego serca Bożego.   

Błogosławiona Matka Elżbieta Czacka, założycielka Lasek i Szkół Opieki nad Niewidomymi, wiele dziesiątek lat przed zaleceniami Soboru, odkryła ważność współpracy ze świeckimi. I nazwała trzy kręgi, które stanowią jeden krąg Triuno: siostry, niewidomi, świeccy współpracownicy. To była jedność. Kiedy tak popatrzymy, widzimy, że tu jest odczuwalny Pawłowy model, mianowicie model ciała Chrystusowego. Jest tyle członków, ale każdy ma swoją funkcję, tak jak w organizmie. Różne członki, ale one razem dają jedno życie, jedno świadectwo – służby. „Jeden drugiego brzemiona noście”(Ga 6,2), powie Paweł. 

To jest ten moment zauważenia siebie. Bracia zauważają swoich współpracowników. Współpracownicy zauważają Braci. Pośrodku jest człowiek, który potrzebuje pomocy. Wszyscy pomagacie  człowiekowi choremu. To jest także moment do wyrażenia wielkiej wdzięczności dla Was, Siostry i Bracia, współpracownicy szpitalnictwa. Za waszą pracę, za szerzenie charyzmatu świętego Jana Bożego. Ja też wiem, że wasz dzień pracy nie kończy się zamknięciem biura, zamknięciem komputera. Że Wy ten problem niesiecie do siebie, do domu i myślicie jak go rozwiązać, jak znaleźć wyjście, żeby ta służba była jak najlepsza. I za tą służebną postawę chciałbym w  imieniu O. Prowincjała i Jego współbraci podziękować staropolskim: Bóg zapłać.

Niech sam Pan, który identyfikuje się z chorymi, cierpiącymi, będzie nagrodą już tu i tam. Bo jak pisze Ojciec Generał w liście z 26 lutego tego roku, a pisze go do całej Rodziny Szpitalnej świętego Jana Bożego, cytując świętego Augustyna, więc Waszego prawodawcę, ustawodawcę: „Czasy są złe. Czasy są ciężkie. Starajmy się żyć dobrze, a czasy będą dobre. Każdy wnosi coś te czasy, zostawia ślad. Ta litera Ewangelii Chrystusa odciskuje piętno. Wszyscy z Waszej rodziny szpitalnej mają być znakiem Bożego miłosierdzia” – pisze Ojciec Generał. „Macie być domem otwartym, w którym wszyscy, niezależnie od swoich ran czy słabości, mogą znaleźć wysłuchanie i pocieszenie”. Charyzmat bonifraterski jest ciągle aktualny, a nawet w naszych czasach, kiedy jest odejście od Bożego planu, on jest bardzo konieczny, bo jest takim widocznym, mocnym sygnałem dla naszego społeczeństwa. W ten sposób, żyjąc charyzmatem, dajecie świadectwo autentyczności, świeżości, innowacji, odwagi, przedsiębiorczości i twórczości w służby potrzebującym”. Tak pisze ojciec Pascal, Wasz przełożony, Generał Zakonu. 

Weźcie to dzisiejsze czytanie Ewangelii na serio. Niech te słowa przypominają wam, że rzeczywiście – w moim postępowaniu ani jedna kreska, ani jota nie może być zmieniona, gdy realizujemy ciągle to, co powiedział Chrystus, dając każdego dnia innym życie, składając siebie jako żywą ofiarę. Ofiara w Starym Testamencie była martwa, w Nowym żyje, a to krajanie siebie, składanie w ofierze, plasterek po plasterku, kosztuje. „Bądźcie żywą ofiarą” (Rz 12,1), powie Paweł. To jest bardzo trudne. Piękne powołanie, ale bardzo trudne.

Niech Pan błogosławi was i wspiera w bonifraterskiej posłudze.